Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niekosmetycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niekosmetycznie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 listopada 2014

Invisi Bobble - Ideał ?

Hej,
Przyszła pora na krótką recenzję Invisi Bobble, czyli krótko mówiąc gumek do włosów z tworzywa.
Trafiłam na nie przypadkiem przeglądając jeden ze sklepów internetowych. Do koszyka dodałam więc jedno opakowanie , w którym znajdują się trzy gumeczki dostępne w paru kolorach. Ja wybrałam te w błękitnym odcieniu.


Co o Invisibobble mówi producent:

"Invisibobble rewolucyjna gumka do włosów, która nie ciągnie i nie wyrywa ich. Jest bardzo trwała i estetyczna dostępna w wielu kolorach, idealna do każdego rodzaju włosów. Nie ściska włosów ciasno, dzięki czemu nie powoduje bólu tuż przy skórze głowy, co jest częste podczas używania tradycyjnych gumek. Może być noszona również jako bransoletka, estetycznie okalając nadgarstek.
Projekt gumki Invisibobble powstał w oparciu o konstrukcję zwykłego przewodu od tradycyjnej słuchawki telefonicznej. Sprężynowa budowa gumki sprawia, że ciasno utrzymuje ona włosy, ale nie powoduje ściskania ich i nie tworzy widocznych śladów, tak jak to jest w przypadku tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej właściwości gumki Invisibobble są delikatne dla struktury włosów i nie niszczą ich.
Wykonane z delikatnego tworzywa, wodoodpornego i wytrzymałego, nie posiadają metalowych spojeń, które często bywają przyczyną wyrywania i ciągnięcia kosmyków podczas zdejmowania i noszenia tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej łagodności, noszenie końskiego ogona przez cały dzień nie powoduje dyskomfortu dla skóry i bólu w okolicy skalpu.
Oryginalny wgląd i design gumki sprawia, że jest ona wspaniałą ozdobą, nie tylko na włosach, ale także wokół nadgarstka.
Jedna gumka Invisibobble może służyć codziennie nawet przez ponad rok czasu."



Do ich zakupu przekonał mnie opis , a w zasadzie jego fragmenty podkreślone kolorem:)
Najbardziej w klasycznych gumkach denerwują mnie charakterystyczne odgniecenia włosów , w miejscu wcześniej noszonej gumki . Związywanie włosów było więc dla mnie możliwe jedynie w dzień mycia włosów.
Co myślę o nich ja?:

Plusy:



  • Największą ich zaletą jest brak wspomnianych  przeze mnie odgnieceń. Włosy Nie odkrztałcają się w żaden sposób, co mnie bardzo cieszy.Wreszcie mogę nosić gumki zaraz po zrobieniu fryzury.
  • Ciekawie wyglądają. 
  • Rzeczywiście nie powoduje bólu tuż przy skórze głowy  podczas wysokich  upięć.
  • Dla mnie genialne jest to, że są wodoodporne. Nawet, kiedy gumka wpadnie mi do umywalki , mogę ją wysuszyć w kilka sekund. 


Minusy:



  • Podczas zdejmowania gumki dosłownie wyrywam sobie włosy. Nie jest tego sporo, ale jednak jest. Muszę je bardzo delikatnie zdejmować, co mnie trochę denerwuje. 
  • Po czasie gumeczki nie trzymają już tak dobrze włosów. Rozciągają się. 
  • Cena- 13 zł/3 szt.



Podsumowując;  Nie jest to rzecz, bez której nie wyobrażam sobie życia, ale warto spróbować . Gdyby nie ciągnęła mi tak włosów określiłabym ją moim wielkim ulubieńcem:).
Pozdrawiam
Martyna






piątek, 31 października 2014

Kringle Candle & Yankee Candle po raz pierwszy...



Hej,
Długo zastanawiałam się jakim postem powrócić do blogosfery. Kosmetycznie będzie niebawem, ale dzisiaj coś dla ducha:).
Czytałam wiele pozytywnych recenzji świec Yankee i Kringle Candle. Długo nosiłam się z zamiarem zakupu, ale zawsze po drodze było coś ważniejszego. To w końcu tylko świeczka- myslałam. Teraz wiem, że w wielkim błędzie byłam.





Po raz pierwszy ze świecą YC zetknęłam się w Niemczech. Załatwiałam jakieś sprawy urzędowe. Okres poprzedający Boże Narodzenie.Na zewnątrz mróz, a w jednym z pokoi Ratusza niesamowity zapach świerku , mieszający się z delikatną nutą słodyczy. Na chwilę przeniosłam się do rodzinnego domu , a konkretnie do chwili ubierania choinki. Odpłynęłam na chwilę. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam święcę w szklanym słoju. Po powrocie do domu przepadłam w sieci. Szukałam świecy. Początkowo szokiem była dla mnie cena. W głowie mi się nie mieściło wydać tyle pieniędzy na świeczkę.
Mijały miesiące, aż do tej chwili, kiedy postanowiłam zaryzykować i kupić pare wosków. Na stronach internetowych zapachów jest mnóstwo! Oszaleć można. Niemal każdą chciałabym mieć u siebie. Postawiłam więc na nuty zapachowe, które są mi najbliższe- morskie akcenty, delikatne kwiatowe nuty, swiąteczne klimaty, las. 






Tego samego dnia zamawiałam farbę do włosów ( w innym sklepie) , oraz kilka kosmetyków.
Po dwóch dniach pojawił się u mnie kurier. Paczka solidnie zabezpieczona, a jednak dało się wyczuć delikatny , przyjemny zapach . Pomyślałam od razu, że być może szampon wylał się w paczce-. Wzięłam się za szybkie otwieranie. Zapach rozprzestrzenił się po  całym domu. To były woski. Stałam i wąchałam każdego z osobna rozpływając się przez dobrą godzinę:)).

Tak więc są już ze mną. Postanowiłam, że co jakiś czas wątki kosmetyczne przeplatane będą recenzjami wosków. Myślę, że zasługują na to by choć kilka słów o każdym z nich napisać:))
Pozdrawiam i Miłego dnia życzę

SmookyLoverin




czwartek, 12 grudnia 2013

Kilka drobiazgów z Primarka

Odkąd mieszkam w Niemczech raz na miesiąc pojawiam się w Primarku. Ostatnim razem kupiłam pare drobiazgów za nieduże pieniądze.  Nic strasznie szałowego, ale tego ostatnio szukałam:)
Niestety wizyty w uwielbianym przeze mnie sklepie nie należą do nadzwyczaj odprężających, bo zazwyczaj pojawiam się tam w sobotę i przez znaczną większość czasu przeciskam się pomiędzy setkami ludzi, lub przekopuję sterty ciuchów, porozrzucanych przez innych na wszelkie strony świata w poszukiwaniu swojego rozmiaru. Jak ja współczuję pracownikom Primarka....
Ilekroć jestem w Primarku, zawsze kupuje jakieś świece. Moim zdaniem pełnią tylko funkcję dekoracyjną, bo choć zapachowe- żadnego aromatu nie wyczuwam podczas palenia. Te w puszkach wzięłam, ponieważ po zużyciu opakowanie przyda mi się do przechowywania jakichś drobiazgów. Koszt 4 euro/sztuka



Zawsze do koszyka wkładam również biżuterię, z której jestem zawsze zadowolona. Za kolczyki imitujące złote i perełki zapłaciłam po 1,50 euro za komplet. Za bransoletki ( do kompletu brakuje jednej- za wszystkie trzy 3 euro) i "srebrne" kolczyki 3 euro. W rzeczywistości wyglądają dużo ładniej, ale niestety póki co zdjęcia na bloga robię aparatem z komórki:/

Na samym końcu wzięłam jeszcze kapcie z motywem zimowym ( 3 euro) , które zmieniam co miesiąc, bo niestety na moich stopach w kapciach ze stali zrobiłabym dziurę:))

Na co według Was zwrócić w Primarku uwagę? Co Wy polecacie?
Pozdrawiam! :**

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Wielkie "SALE" i dzisiejszy makijaż..

Jak ja nie cierpię poniedziałków. Po całym weekendzie na Uczelni w poniedziałek na dobicie poszłam do pracy:D. Wczoraj w przerwie między zajęciami poszłyśmy z koleżankami do Galerii wyhaczyć coś na wielkich wyprzedażach. Witryny zachęcają już na samym wejściu wielkimi napisami : "50% 60% "itd. Wchodzę więc do sklepu, biegnę jedynie do miejsc, nad którymi wisi napis "SALE" i nieświadomie włącza mi się pierwotny instynkt, który każe mi szukać perełki za grosze- "bp to oszczędność", bo "to okazja" itd. Niestety chwilę później poczułam się tak , jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Obniżki- owszem- 20-30zł. Rozmiary: xxs-xxl, czyli nic dla mnie. Żeby nie było, że nic nie było- kupiłam oversizowy sweterek z Amisu za 39.95zł. Szkoda, że w Polsce przeceny to tylko nic nie warty slogan.
Mam do Was prośbę. Przymierzam się do zakupu lustrzanki cyfrowej, ale jestem totalnie "zielona" w tym temacie. Jeśli któraś z Was mogłaby mi coś ciekawego doradzić w przedziale od 1500- 2500 zł - pomogły byście mi niesamowicie. Jedyne na czym mi zależy to dobra jakość zdjęć, dobre odzwierciedlanie rzeczywistości, podgląd na żywo jeśli to możliwe i funkcja nagrywania filmów HD. Mam nadzieję, że takie wymagania są realne w tym przedziale cenowym. Raz jeszcze proszę o radę i z góry dziękuję:)
I jeszcze jedno pytanie tym bardziej techniczne do blogspotowych blogerek: Jak wyśrodkować zdjęcie, bo ja tego nie ogarniam:D


Poniżej wklejam zdjęcie sweterka: AMISU, Cena : 39.95 zł



I mój dzisiejszy makijaż. Zdjęcia różnie pokazują natężenie kolorów ze względu na słaby aparat i kiepskie oświetlenie. Część zdjęć robiłam przy pomocy samowyzwalacza.

















Kosmetyki, których użyłam do dzisiejszego makijażu:


piątek, 6 stycznia 2012

Leniwy dzień

Już mi słabo , jak pomyślę o tym, że jutro zaczynają się żniwa na uczelni. Przez całe pół roku nie otworzę nawet książki, a w ostatni dzień zaczynam siać wokół siebie panikę- cała ja- we własnej osobie. W pracy potrafię się zorganizować, w domu to zależy od mojego chcenia- a na uczelni... porażka. Cały dzień biję się z myślami. Kiedy już podchodzę do książek nagle uświadamiam sobie, że powinnam sobie zrobić herbatę. Jest herbata, siadam... ale ciasteczek nie ma ( a to podstawa przecież). Jest więc herbata, są ciasteczka, ale nie ma kocyka, potem kawy i tak cały dzień, aż do momentu, kiedy się ściemnia i stwierdzam, że na szukanie ciasteczek i itp zużyłam cały mój energetyczny ładunek:/. Tak więc dzisiaj nie było inaczej- dzień leniwie spędziłam z moim Molem na kanapie.Teraz sporządzam dziwną miksturę do włosów, a chwile później będę płakać jak dziecko z powodu nieszczęsnego losu, który jest tak niesprawiedliwy- klasyka:).Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale lepiej by mi na sercu było, gdyby choć jedna z Was przeżywała to co ja - mogłabym wtedy wszystko zwalić na hormony :D


Mój Mol na kanapie wyraźnie daje mi do zrozumienia, że dzisiaj tak trzeba...






Brakuje tylko jajek i majonezu. Dzisiaj połączyłam to wszystko- na bogato:D



Tym się powinnam teraz zajmować, ale wmawiam sobie , że do rana jest jeszcze tyle czasu, że zdążę przeczytać to wszystko:D

Obseruj mnie na Bloglovin

Follow on Bloglovin
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...